Biegaj w tempie slow! – Rozmowa z Maciejem Kozakiewiczem, ekspertem azjatyckich metod długowieczności. Autorem wydanej właśnie książki „Slow jogging. Japońska droga do witalności” (Pascal, 2019)

Redaktor: Czy to prawda, że slow jogging ma coś wspólnego z uśmiechem?

Maciej Kozakiewicz: Slow Jogging polega na spokojnym truchtaniu, z zachowaniem komfortu tlenowego. Czyli bez zadyszki, z przyjemnością i dzięki temu właśnie z uśmiechem na twarzy.

Po japońsku, jest to trening w tempie niko niko. To tempo, które pozwala prowadzić rozmowę, niezakłóconą przyspieszonym oddechem. Jakie to dokładnie tempo? Gdy wsłuchamy się w ciało, dostrzeżemy naszą naturalną potrzebę przyspieszenia lub zwolnienia, zgodne z cyklami. Najpierw jesteśmy nieco spięci, potem rozgrzewamy się i nabieramy komfortu ruchów, lekkości. Mniej więcej po 20 minutach mogą pojawić się pierwsze oznaki znużenia. Ale z uwagi na wspomniane spokojne tempo i spokojne tętno, uśmiech nie znika – jest konsekwencją pozytywnych impulsów z ciała.

Red.: Polacy zaczęli biegać. Zapisujemy się do maratonów, bijemy rekordy, chwalimy się życiówkami. Czy to dobrze?

M. K.: Moje doświadczenia dowodzą, że najlepszy jest umiar. Bliskie są mi badania Dana Buetnera, amerykańskiego sportowca, które przeprowadził na grupie stulatków na kilku kontynentach. Wykazały one, że osoby długowieczne i szczęśliwe nie uprawiają żadnych sportów! Ale to nie znaczy, że się nie ruszają. Dawkę zdrowego ruchu dostarczają im codzienne czynności w domu, w drodze do pracy, podczas robienia zakupów. Po prostu dużo chodzą.

To prawda, zapanowała moda na maratony, i wielu z nas za cel stawia sobie wrzucenie na portal społecznościowy zdjęcia z życiówką. Nie ma w tym nic złego, szczególne, gdy ktoś lubi rywalizację. Ja nie chcę nikogo zawracać z „osobistej wyprawy w Himalaje”. Ale zwracam się do osób, które myślą, że bieganie nie jest dla nich. Bo jeśli nie robią życiówki, to nie powinny ruszać się wcale. Nie! Slow jogging jest dla nich świetną alternatywą.

Red.: Dla zdrowia, dobrego samopoczucia i… poprawy sylwetki.

M.K.: Tak, ja jestem najlepszym przykładem na to, że slow jogging pomaga zrzucić kilogramy. Na początku mojej drogi skrupulatnie zapisywałem, ile ćwiczę i ile ważę. Zrzucenie – w moim przypadku – 16 kilogramów okazało się możliwe, dzięki wcale nie mozolnemu (ok. pół godziny dziennie), ale systematycznemu bieganiu.

Red.: Ale slow jogging to nie tylko truchtanie, ale też styl życia…

-M.K.: Gdy będzie on częścią całościowego podejścia do życia, to zwiększą się szanse na silne odczucie jego zbawiennych skutków. Oczywiście, że powinniśmy wyeliminować z diety „zatruwacze organizmu” w postaci cukru, soli, tłuszczów trans, białej mąki, kalorycznych przekąsek. Innym aspektem jest kwestia zdrowego i głębokiego snu, który jest bazą regeneracyjną naszego organizmu. Warto też nabrać dystansu do życia zawodowego i trzy razy się zastanowić, ile naprawdę potrzebujemy pieniędzy, by nie okazało się, że nie mamy czasu i sił ich z radością wydawać. A życie w stresie niczemu dobremu nie służy. Dlatego tak ważne w slow joggingu jest też niwelujące stres obcowanie z naturą.

Red: To jak może wyglądać trening slow jogging? Jak często biegać?

M.K.: Zalecałbym poranne przebieżki, albo wieczorne, ale nie później niż o 19.00, by nie pobudzić organizmu przed snem. Jeśli celem jest dobre samopoczucie, to proponuję treningi do 45 minut.

Red.: Jakie jeszcze korzyści odczuje nasze ciało po treningu slow joggingu?

M.K.: Poprawiamy krążenie krwi, wzmacniamy serce, ograniczamy ryzyko nadciśnienia, dotleniamy mózg. Regulujemy także poziom cholesterolu przeciwdziałając miażdżycy, wpływamy na odpowiedni poziom cukru we krwi oraz poprawiamy nastrój poprzez produkcję endorfin czy też kannabinoidów..

Red.: Kto może uprawiać slow jogging?

M.K.: Każdy, kto może chodzić, może też truchtać. Oczywiście osoby starsze czy z dużą otyłością, powinno stopniować długość treningu. Im więcej kilogramów się nosi, tym trucht powinien być spokojniejszy, by nie wywoływał zadyszki. I pozwałam nam na wspomniany już uśmiech.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Joanna Blewąska

 

Twórcą Slow Joggingu jest prof. Hiroaki Tanaka. Japoński fizjolog odkrył technikę przez zbieg okoliczności, gdy po przetrenowaniu organizmu otrzymał od lekarzy zakaz kontynuowania kariery lekkoatletycznej. Przez ponad 20 lat badań na uniwersytecie w japońskiej Fukuoce dowiódł, że slow jogging ma zastosowanie zarówno w sporcie wyczynowym, jak i dla podtrzymania zdrowia i dobrego samopoczucia.