„Zdrowa i Aktywna Gmina” – Otwarcie Poradni Dietetycznej. Wywiad z Maciejem Ziębą, dietetykiem Fundacji
1 marca 2019
CZWARTKI ZE ZDROWIEM I MEDYCYNĄ. O zdrowym trybie życia w rozmowie z Romanem Czejarkiem, dziennikarzem Polskiego Radia
27 marca 2019

Fundacja Misja Medyczna zaprasza na „Czwartki ze zdrowiem i medycyną”. Ostatnim gościem wydarzenia był Marek Posobkiewicz.

Po dopalacze sięgają coraz starsi – wywiad z Markiem Posobkiewiczem, byłym Głównym Inspektorem Sanitarnym.

 

Walka z dopalaczami trwa od lat. Możemy mówić o kilku zwycięskich bitwach, ale wojnę wygrać trudno.  Dlatego tak ważne jest uświadamianie młodych ludzi, jak wielkim złem – i to nie tylko na dzień eksperymentowania, ale na całe przyszłe życie – jest sięganie po dopalacze.

 

Fundacja: Dlaczego tak trudno walczyć z dopalaczami?

Marek Posobkiewicz: Możliwości powstawania nowych substancji są niemal nieograniczone. Czasem niewielka modyfikacja istniejącego związku, poprzez podstawienie atomu, czy skręcenie cząsteczki, może spowodować, że powstaje nowa substancja, która w dodatku jest kilkanaście czy kilkadziesiąt razy bardziej toksyczna. Wypuszczenie takiego preparatu na rynek, może być w krótkim czasie przyczyna wielu zgonów.

Jednocześnie musimy zdawać sobie sprawę, że w przypadku dopalaczy nie ma systemu jakości. Nie możemy mówić o konkretnym składzie, stężeniu. Sięganie po taki preparat, zaoferowany przez dilera, można porównać do rosyjskiej ruletki. Nigdy nie wiadomo, kiedy podczas zabawy trafi się śmiertelny nabój.

Mimo tego wielkiego niebezpieczeństwa, jest popyt na dopalacze. A gdy jest popyt, to podaż się znajdzie. Znajda się ci, którzy będą chcieli dopalacze sprzedawać i na tym zarabiać.

Co możemy zrobić?

– Bardzo ważne jest uświadamianie młodych ludzi, jak wielkim złem – nie tylko na dzień eksperymentowania, ale i na całe przyszłe życie – jest sięganie po dopalacze.

To bardzo ważne. Mówmy o tym w mediach, rozmawiajmy w szkołach, organizujmy szkolenia dla młodzieży. Tego nigdy za wiele, bo ciągle przecież dochodzi do zatruć i zgonów młodych ludzi.

Może powinniśmy przestrzegać jakoś inaczej? Da się skuteczniej?

– Można mówić o pewnym sukcesie. Jeszcze kilka lat temu największa liczba zatruć i zgonów była wśród kilkunastoletniej młodzieży. Czyli tej szkolnej, nieświadomej. Tej, do której kierowane były przekazy i pogadanki. I dziś w tej grupie przypadków zatruć jest mniej, co oznacza, że edukacja przynosi rezultaty. Jednakże granica przesunęła się wyżej, do młodych dorosłych, dwudziesto-, a nawet 30-latków. Czyli najliczniejszą grupę eksperymentujących z dopalaczami stanowią ludzie pracujący, studenci, a zatrucia zdarzają się nawet wśród czterdziesto- czy 50-latków.

Nie możemy być więc spokojni. By nie przyszedł moment, gdy znów najmłodsi będą chcieli naśladować starszych. Ta walka to nieustająca praca.

Co jest najgroźniejsze w dopalaczach?

– Pamiętajmy, że to normalne narkotyki – ustawowo weszły już nominalnie do grupy narkotyków. I nic dziwnego, bo są wielkim zagrożeniem. Pod pewnymi względami nawet większym, niż znane kiedyś klasyczne narkotyki. Dlaczego? Bo narkotyków klasycznych była określona liczba i znany był ich skład. W przypadku zatrucia, w szpitalu wiadomo było, jaki rodzaj odtrutki zastosować. A przy bardzo dużej liczbie powstających nowych dopalaczy, i przy trudnym do oceny stanie pacjenta, nie wiadomo, jak przeciwdziałać. To nierówna walka i czasami pozostaje tylko leczenie objawowe.

Jak ewoluują dopalacze?

– Historycznie, kilkanaście lat temu, sprzedawane były na promenadzie nad morzem, Jako niby coś fajnego, co działa trochę jak narkotyki. Później powstawały „sklepy z przymrużeniem oka”, które oferowały różne gadżety, talizmany, nawozy do sztucznych kwiatów, czyściki do ekranów komputera… Trudno było je zamknąć, a zainteresowani dobrze wiedzieli, co kupują.

Gdy udało się je wyeliminować, powstały nowe sposoby. Na przykład zakamuflowane sklepy, których w ogóle nie widać. Działały w zapuszczonej kamienicy, zaopatrzonej w monitoring. Zainteresowana osoba była obserwowana przez kamerę. Gdy była sama, odblokowywały się pierwsze drzwi. Gdy weszła, otwierały się drugie – jak więzienne śluzy. Nawet organa ścigania miały problem z wejściem i zajęciem produktów. W środku sklepu był bowiem piec. I zanim udało się sforsować system drzwi, wszystkie dowody zostały spalone.

Co jest teraz?

– Sprzedaż w Internecie. Bardzo trudna do zatrzymania. Bo, powiem jeszcze raz – dopóki będzie popyt na dopalacze, dopóty będzie podaż. Zawsze znajda się chętni, mafia, która na dopalaczach będzie chciała zarabiać.

Jak rozmawiać z dziećmi, z młodymi ludźmi?

– Przede wszystkim rodzice powinni z dziećmi być. Rozmawiać na różne tematy, uczestniczyć w życiu dziecka. To sprawi, że młody człowiek, mając jakieś problemy, będzie się zwracał do rodziców. I w sytuacji trudnej, kryzysowej, zamiast szukać rozwiązań w grupie rówieśniczej, przyjdzie do mamy czy taty. A jeżeli już błąd popełni, to też nie będzie się bał rodzicom przyznać.

Czy to jest recepta żeby z dopalaczami wygrać?

– To wychowanie, te rozmowy i wspólne „bycie” w domu jest najważniejsze. A kolejne ogniwo to szkoły, które muszą podejmować temat, również organizacje społeczne, takie jak harcerstwo, kościół, kluby teatralne, sportowe. Wszędzie, gdzie są osoby mające wpływ na młodych ludzi. I ważne, by te autorytety dawały dobry przykład i przekazywały wartości zdrowego życia.

Rozmawiała Joanna Blewąska, Fundacja „Misja Medyczna”

Marek Posobkiewicz to lekarz, przez 6 lat był Głównym Inspektorem Sanitarnym. Zasłynął prowadzeniem niekonwencjonalnych kampanii reklamowych, m.in. śpiewając piosenki własnego autorstwa jako rockman i raper odradzający narkotyki, przestrzegający przed dopalaczami.

Absolwent Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi. Zdobył specjalizację I stopnia w dziedzinie chorób wewnętrznych i II stopnia w zakresie wojskowej medycyny morskiej i tropikalnej. Specjalizuje się w organizacji ochrony zdrowia i medycynie hiperbarycznej. Jest sędzią Sądu Lekarskiego Wojskowej Izby Lekarskiej.